sobota, 24 maja 2025

30.05.2025 pokaz gry Warheim FS w Bibliotece Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Wszystko wskazuje, że tym razem się uda...

Dzięki uprzejmości Ignacego Trzewiczka, wraz z Zygmuntem Gałganem i Mateuszem Jaworskim mam przyjemność zaprosić Was na pokaz Warheim FS, który odbędzie się

30 maja 2025 w godzinach 17:00-24:00 

w czasie Nocki w Niziole w Biblioteka Politechniki Śląskiej.

🔥Czy odważysz się poprowadzić swoją kompanię przez zgliszcza Starego Świata?!🔥

🕯️Czym jest Warheim FS?

Warheim FS to fanowski system bitewny typu skirmish, osadzony w realiach Starego Świata po Burzy Chaosu – brutalny, ponury i nieprzebaczający. 

To jednak coś więcej niż klon klasyka – Warheim FS oferuje rozbudowany system kampanii, rozwój postaci, eksplorację, dziesiątki drużyn i bogaty zestaw zasad specjalnych i opcjonalnych, które oddają klimat postapokaliptycznego Imperium pogrążonego w chaosie, głodzie i bluźnierczych rytuałach.

To gra dla tych, którzy nie szukają bohaterów bez skazy – lecz dowodzą rannymi, złamanymi i przeklętymi.

Każda decyzja ma znaczenie. Każde zwycięstwo ma cenę.

🕯️Czym różni się Warheim FS od Mordheim i dlaczego warto spróbować?

Warheim FS to duchowy spadkobierca Miasta Potępionych – ale rozwijany i testowany przez 18 lat.

Zachowuje klimat, ale dodaje więcej drużyn, więcej zasad, głębszą kampanię i większą różnorodność scenariuszy.

To Mordheim rozbudowane do granic wyobraźni:

więcej magii, więcej ekwipunku, więcej dramatów – i wszystko osadzone w świecie, który kona po inwazji Chaosu.

Jeśli grałeś w Mordheim – odnajdziesz się tu od razu.

Jeśli czegoś Ci w nim brakowało – Warheim FS najpewniej już to ma.

🕯️Dlaczego warto zagrać?

Gra oferuje ponad 60 zróżnicowanych drużyn: od łowców czarownic, przez krasnoludy, nieumarłych i skavenów, aż po egzotyczne kompanii z Nipponu, Arabii czy Fimiry czczące bóstwa od eonów śpiące na dnie oceanu.

Postaci rozwijają się między potyczkami, zyskują doświadczenie, mutacje, rany, ekwipunek i przekleństwa

Gra silnie inspirowana klasycznym Warhammerem Fantasy i Mordheim, z kampanią w duchu RPG i mechaniką skirmisha

Nie potrzebujesz armii – wystarczy tuzin modeli, kilka kości i gotowość, by rzucić się w otchłań szaleństwa

System jest darmowy, stale rozwijany przez społeczność i wspierany przez turnieje oraz kampanie narracyjne

🕯️Materiały:

Podręcznik (PDF) dostępny jest TUTAJ.

Raporty bitewne, galerie i relacje z turniejów znajdziecie TU.

Nie musisz znać zasad. Nie musisz mieć modeli.

Wystarczy, że chcesz zagrać w coś innego niż wszystko.

W świecie, gdzie zwycięstwo może być tylko początkiem upadku.

🕯️Do zobaczenia wśród ruin straceńcze!



poniedziałek, 19 maja 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #129: Opus Magnum.
Podręcznik do Warheim FS.

Witam szanowne państwo-draństwo i zapraszam do lektury wpisu opublikowanego w ramach sto dwudziestej dziewiątej edycji Figurkowego Karnawału Blogozwego. 

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa czytającego blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule posta, odbył się sto dwadzieścia osiem edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ.

Gospodarzem sto dwudziestej dziewiątej edycji jest Boston Steel Works, a wpis z kwietniowym tematem znajdziecie TUTAJ.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.

***

Są ludzie, którzy mają pasje. Niektórzy robią dioramy, inni malują figurki. Jeszcze inni budują makiety, prowadzą kampanie narracyjne albo projektują własne zasady domowe do Mordheim, które nigdy nie zostaną użyte. A ja? Ja od lat piszę fanowski podręcznik do Warheim FS – gry, której nazwa wciąż nie ma oficjalnej wymowy (Varejheim, Warhajm, Worheim), a której pliki ważą więcej niż niejedno pudełko z figurkami. ...ale, to przecież mały skirmish jest!

Podręcznik ten, jak każde dzieło życia, zaczął się niewinnie. Poprawię tylko kilka zasad z Mordheim… dodam magię… może jeszcze Niziołki, Skavenów, Kislev, Arabów, Smocze Cesarstwo, duchownych, zaklęcia, karty zadań, Najemne Ostrza, Postaci Dramatu, Lokacje, Stygmaty Chaosu, Tabelę Łupów!, Tabelę Pogody, Tabelę Ostatecznej Tabeli, która losuje inne tabele... I zanim się zorientowałem, gra stała się pełnoletnia, a edytor Worda zaczął sam uruchamiać funkcję zapisz jako testament.

Warheim FS to gra, w której dowodzisz kompanią - na przykład Zbrojną kompanią z Ostlandu, Jaszczuroludźmi z Lustrii, Leśnymi elfami z Athel Loren albo, jeśli masz zbyt dużo kości i nienawiści do ludzi, Poganiaczami klanu Moulder. Gracze toczą pojedyncze potyczki albo kampanie, rekrutują bohaterów, rozwijają stronników, walczą o Łupy! i Punkty Kampanii, czasem też o zdrowie psychiczne – zarówno postaci, jak i własne!

Nie oszukujmy się: nie jestem z tych, którzy szybko kończą projekty. Ale za to potrafię je rozwlekać z gracją godną Nekrarchy piszącego pamiętnik śmierci. Czy Warheim FS jest skończony? Nie. Czy działa? Tak. Czy wymaga aktualizacji? Oczywiście. Czy kiedykolwiek będzie gotowy? Prawdopodobnie w tym samym roku, w którym Games Workshop wyda nowe modele Imperium do The Old World.

Ale wiecie co? Ten podręcznik żyje. Jest używany. Grany. Na turniejach i w domu. W Polsce i w Szwecji! Dyskutowany. Każda drużyna – od Amazonek z Lustrii po Kult Pogromców z Karak Kadrin – ma swój opis, swoje zasady, swój styl. Każde zaklęcie, każdy punkt doświadczenia, każda tabela to ślad tego, że coś tworzę. Nie dla lajków. Nie dla pieniędzy. Tylko po to, żeby to było.

I może właśnie na tym polega dzieło życia: że nie trzeba go kończyć. Wystarczy, że co jakiś czas otwierasz plik, wzdychasz głęboko, klikasz zapisz zmiany i… piszesz dalej.

;

***

Podręcznik, jak zawsze możecie pobrać za darmo z dropboxa. A zainteresowanych zapraszam na Facebookową grupę Warheim FS oraz na Discorda.

Warheim FS to fanowski system bitewny osadzony w uniwersum Warhammer Fantasy. Łączy taktyczną mechanikę gry skirmishowej z mroczną narracją osadzoną w realiach Starego Świata po Burzy Chaosu, za panowania Imperatora Karla Franza. Gracze prowadzą niewielkie kompanie — od zbrojnych z Ostlandu po cuchnące piżmem stada Szczuroludzi, od łowców czarownic po wyznawców Mrocznych Bogów — które walczą o władzę, łupy, zemstę lub przetrwanie w ruinach dawnego Imperium.

To nie tylko gra — to narracyjne doświadczenie. Każda potyczka to fragment większej opowieści, w której bohaterowie zdobywają rozwoje, rekrutują najemników, odnajdują przeklęte artefakty i zmagają się z wyborami, które niosą trwałe konsekwencje. Poza polem bitwy ważne są handel, ekwipunek, eksploracja i rozwój kompanii. Tu wszystko ma znaczenie – od skromnego sztyletu po ostatni punkt doświadczenia.

Dylematy moralne w Warheim FS są nieodłącznym elementem kampanii:

  • Kompania może przejąć lokację — gildię kupców, lazaret, kaplicę — i czerpać z niej korzyści, lub ją splądrować, ryzykując konsekwencje mechaniczne i fabularne.
  • Najemne Ostrza i Postaci Dramatu to potężne jednostki, ale lojalność ma swoją cenę. Czy warto oddać złoto komuś, kto może odejść w środku kampanii?
  • Rzucenie zaklęcia bywa grą z losem — od spopielenia maga po demoniczne spaczenie. Ale to często magia decyduje o wyniku bitwy.
  • W scenariuszach trzeba podejmować trudne decyzje: kto zostaje, by zyskać czas? Kto wchodzi pierwszy do niezbadanych ruin? Kto ryzykuje życie na przeklętej ścieżce?
  • Rozwój niektórych bohaterów prowadzi do potęgi, która może kosztować ich duszę. Czy to cena, którą jesteś gotów zapłacić?

Mechanika bazuje na kościach K6, przejrzystych zasadach i bogatym tle fabularnym. Znajdziesz tu zaklęcia, modlitwy, interakcje z makietami, losowe wydarzenia i unikalne zasady specjalne dla każdej kompanii. Warheim FS to gra dla tych, którzy cenią taktykę, klimat i modelarską kreatywność – w równych proporcjach.

Każda rozgrywka to inna historia – toczona na wzgórzach, w kanałach, ruinach czy opuszczonych kaplicach. Pogoda, pora dnia i lokacje mają realny wpływ na bitwę, a nieprzewidywalność świata zmusza do adaptacji.

Wszystkie zasady dostępne są za darmo online. Społeczność graczy dzieli się doświadczeniem, figurkami, poradami i makietami. To system tworzony z pasji – rozwijany społecznie, wspierany przez regularne turnieje i kampanie narracyjne.

Warheim FS nie wymaga armii liczącej setki modeli. Czasem wystarczy tuzin figurek, kostka, garść szaleństwa i własnoręcznie pomalowany chorąży. Pytanie nie brzmi: czy wygrasz? Pytanie brzmi:

Czy odważysz się poprowadzić swoją kompanię przez zgliszcza Starego Świata?

poniedziałek, 14 kwietnia 2025

Bractwo Rycerskie.

Od jakiegoś czasu pracuję nad rozwijaniem historii osadzonej w realiach uniwersum Warhammer Fantasy, a dokładniej w świecie gry Warheim FS – autorskiego skirmisha, którego akcja toczy się w brutalnej rzeczywistości po Burzy Chaosu. Świat ten, na nowo wynurzający się z ruin i popiołów, wciąż tętni magią, wiarą, zdradą i żelazem.

W ramach tego cyklu, raz w miesiącu, na łamach bloga DansE MacabrE pojawi się opis jednej z kompanii - przedstawienie jej historii, struktury, bohaterów, poglądów, symboliki i miejsca w pokrwawionej mozaice Imperium. Opisy będą utrzymane w klimacie mrocznego fantasy, w duchu Warheim FS i Starego Świata – z silnym naciskiem na atmosferę walki, poświęcenia, wiary i rozpadu.

Mam nadzieję, że teksty te staną się dla Was inspiracją – do tworzenia własnych kompanii, prowadzenia kampanii narracyjnych, a może nawet do malowania kolejnych figurek i odkrywania tajemnic, które kryją się za zamkniętymi wrotami zakonnych twierdz.

Dziś zapraszam Was do poznania kolejnych postaci i jednostek, które tworzą militarną i duchową potęgę Bractw Rycerskich Imperium.



Gdy płoną miasta, a niebo rozdziera ryk demonów, Templariusze Płonącego Serca Sigmara nie cofają się ani o krok. Nie walczymy dla chwały, bo ta jest ulotna. Nie dla zwycięstwa, bo ono bywa gorzkie. Walczymy, by trwać - choćby tylko przez chwilę - w miejscu, które wszystkim innym wydaje się stracone. Walczymy, by być ostatnią tarczą przed upadkiem, ostatnim murem, o który rozbiją się piekielne legiony. Gdy nadejdzie koniec, niechaj znajdą nasze ciała pośród zgliszcz, z mieczem wbitym głęboko w serce wroga i przysięgą Sigmara na ustach. Bo jeśli świat ma się skończyć, to niech stanie się to tam, gdzie my stoimy - i ani kroku dalej. 

- Arnulf von Eckendorff, Komtur Templariuszy Płonącego Serca Sigmara, poległy podczas Ostatniej Szarży pod Wolfenburgiem


Bractwa Rycerskie Imperium to ostatni bastion cywilizacji i wiary, zbrojna pięść bogów i nieugięta tarcza śmiertelnych. W czasach pokoju błyszczą jak złote posągi - odziani w pancerze wykute przez krasnoludzkich mistrzów płatnerstwa, dumnie dosiadają potężnych, opancerzonych rumaków, noszą insygnia i sztandary swoich zakonów i mówią językiem honoru. Ale prawda o bractwach rycerskich nie rodzi się na paradach - lecz w deszczu krwi, ogniu bitwy i szarży, która zmiata wszystko z powierzchni ziemi. Rycerz zakonny nie jest ozdobą - jest narzędziem.

Choć zakonów jest wiele, a każdy wyrósł z innej tradycji, wszystkie dzielą wspólny los: wieczną walkę. Niektóre bractwa wywodzą się z kultów bogów - Sigmara Młotodzierżcy, Ulryka, Myrmidii - inne z bractw świeckich, strzegących granic, pałaców i świątyń. Zakony templariuszy Sigmara są silnie zakorzenione w Reiklandzie i Ostlandzie - tam, gdzie tron Imperatora i jego wiara mają największą moc. Z kolei Middenheim - Miasto Białego Wilka - gdzie śnieg i kamień są równie twarde jak dusze jego obrońców, to domena Ulryka, pana bitwy, zimy i wilków. Zakony Myrmidii częściej spotkać można w południowych królestwach Starego Świata, tam gdzie strategia i dyscyplina uzupełniają fanatyzm północy.

W czasie Burzy Chaosu wszystkie te zbrojne bractwa rycerskie stanęły ramię w ramię. Dawni nieprzejednani rywale - templariusze Sigmara i Ulryka, którzy przez stulecia w krwawych walkach spierali się o prymat - złączyli się w kręgu stali i wiary, by powstrzymać nadciągające potworności. Rycerze Myrmidii przejęli dowodzenie na wielu frontach - nie z pychy, lecz z chłodnej kalkulacji. Ich strategia, połączona z furią templariuszy Ulryka i niezłomnością rycerzy zakonów Sigmara Młotodzierżcy, zrodziła nowy rodzaj bitwy - modlitwą i mieczem, krwią i świętym gniewem.

Na równinach północnych prowincji całe zakony znikały w jedną noc - pochłonięte przez zdałoby się nieskończone hordy Chaosu, które prowadziły stwory z piekła rodem. Ale nie cofały się. Rycerze ruszali do szarży ze złamanymi kopiami, z mieczami wyszczerbionymi, z błogosławieństwem kapłanów w sercach i śmiercią na ustach. Wielu z nich, śmiertelnie rannych, wzywało swych bogów i jeszcze raz, ostatnim tchnieniem zadawało cios - taki, który zatrzymywał nawet demonicznych czempionów. W chwilach ostatecznych ich wiara była silniejsza niż śmierć.

Szaleńcy w łachmanach - flagelanci - biegli przed nimi, uderzając w dzwonki i krzycząc modlitwy ku niebu, rzucali się pod topory wojowników Chaosu, by utorować drogę ciężkiej kawalerii. Tysiące zginęły w krwawym szale, ale za ich ciałami jechały zakonne rydwany. Obok nich, ramię w ramię, umierali zbrojni i gwardziści, którzy choć nie przysięgali zakonowi, oddali życie z tą samą gorliwością. Kiedy ziemia trzęsła się od kopyt, nie było już odwrotu. Zmiażdżone podkowami ciała, złamane rogi, roztrzaskane tarcze - to były znaki, że bogowie Imperium jeszcze nie odwrócili wzroku.

Chaos, by rozbić ten sojusz, musiał sięgnąć po wszystko co mogli zaoferować Mroczni Bogowie - po legiony z najodleglejszych czeluści Północnych Pustkowi, po prastare demony, które pamiętały czasy sprzed narodzin człowieka. Ale nawet te nienazwane koszmary musiały walczyć o każdy skrawek zmarzniętej ziemi. Bo Sigmaryci, Ulrykanie i Myrmidianie nie walczyli o siebie. Walczyli o ludzkość. I zginęli - dziesiątkami tysięcy - na chwałę tej sprawy.

Z tych ruin powstali nowi bohaterowie, nowi święci. Nowe zakony, uformowane z ocalałych, przyjęły symbole poległych - zakrwawione lilie, pęknięte młoty, wilcze łby wypalone na pancerzach. Wiele starych zakonów zostało wybitych do nogi, do ostatniego gwardzisty, ostatniego zbrojnego - ale pamięć o nich trwa. Mówi się o świętych, którzy rodzą się z popiołów - o rycerzach, którzy po śmierci stali się duchami prowadzącymi swoich braci w bitwie. Kapłani czczą ich imiona w modlitwach, a matki nadają imiona poległych rycerzy swym dzieciom, wierząc, że choć ciało padło, duch nadal czuwa.

Ale wojna zabiera wszystko. Po zwycięstwie ci, którzy przetrwali, powrócili - do zgliszcz, do ruin, do ludzi, którzy nie poznawali ich oczu. Rycerze, którzy przeszli przez piekło, nie śmiali się już przy winie. Ich śmiech zardzewiał jak pancerze, które nosili. Ich zbroje były porysowane, sztandary wypłowiałe, ale w spojrzeniach lśniła inna, cicha chwała - duma tych, którzy widzieli koniec wszystkiego i mimo to nie padli na kolana. Wielu wróciło okaleczonych, niektórzy nieśli popioły swych braci w urnach owiniętych w zakonne barwy. Byli innymi ludźmi - i ci, którzy ich witali, czuli to, choć nie umieli nazwać tego uczucia. Gdy w Reiklandzie, Middenheim i Ostlandzie urządzano parady zwycięstwa, prości ludzie klękali przed nimi - nie z poddania, lecz z pokory. Bo wiedzieli, że to ci ludzie stanęli między nimi a Wieczną Ciemnością.

Zakony różnią się organizacją. Niektóre bractwa to klasztory - surowe, twarde, gdzie każdy dzień to post, modlitwa i ćwiczenie. Ich członkowie śpią na deskach, jedzą w milczeniu i modlą się do bogów. Inne pozwalają na więcej wolności, ale wszystkie łączy jedno: gdy przybywa wezwanie, każdy rycerz, gdziekolwiek jest, musi stawić się u boku swego bractwa. Wielki mistrz wzywa - i z najdalszych krain rycerze wracają, z pustelni, z zamków, z fortów, by znów stanąć w szyku. Zjednoczeni, choć różni, niczym ostrza wykute z innych rud, ale zatopione w tym samym ogniu. Służą jako kawaleria, strażnicy świątyń, pałaców, ale też doradcy i sędziowie. Czasem ich obecność to błogosławieństwo - czasem przekleństwo, bo nie wszyscy są święci, ale gdy nadciąga ciemność oni są pierwsi. Lud uwielbia ich widok - dzieci rzucają przed nimi kwiaty, kobiety klękają. Ale za zbroją kryją się blizny. Prawdziwe, głębokie. Każdy rycerz wie, że kiedyś nadejdzie jego koniec  i musi być gotowy umrzeć ze sztandarem w dłoni.

Bo rycerz zakonny to nie pan. To narzędzie. Narzędzie wiary i wojny. 


W szeregach na czele bractwa rycerskiego stoi komtur, któremu radzi kapłan, wspomaga templariusz, a służą giermkowie. Wspólnie tworzą zwartą strukturę opartą na żelaznej dyscyplinie, wierze i poświęceniu – gotowi stanąć przeciwko burzy, jak i prowadzić zakon w czasach pokoju.

Komturowie to wojownicy, którzy przez lata wiernie służyli swojemu bractwu, doskonaląc zarówno umiejętności bojowe, jak i zdolności przywódcze. Ich rola nie ogranicza się jedynie do prowadzenia braci na pole bitwy – są również strażnikami tradycji i honoru zakonu, odpowiedzialnymi za jego rozwój oraz utrzymanie nienagannej reputacji. Komturowie noszą na swoich zbrojach i tarczach insygnia zakonu, symbolizujące jego historię i ideały, co podkreśla ich wyjątkowy status w hierarchii bractwa. Niemal wszyscy przeżyli piekło Burzy Chaosu i wiedzą, czym kończy się słabość – dlatego też ich obowiązki wykraczają daleko poza walkę. Zarządzają świątyniami, organizują szkolenia i dbają o polityczne relacje, utrzymując wpływy zakonu zarówno wśród szlachty, jak i kapłanów kultów, którym służą.

Podczas bitew komturowie prowadzą swoje kompanie do szarży, dosiadając potężnych, opancerzonych rumaków i przewodząc rycerzom w walce. Ich obecność na polu bitwy inspiruje podwładnych, a ich dowództwo nierzadko decyduje o wyniku starcia. Poza wojną pełnią jednak równie istotne funkcje – nadzorują obronę świątyń i zamków należących do zakonu, odprawiają ceremonie i czuwają nad przestrzeganiem kodeksu rycerskiego. Ich status zapewnia im możliwość uczestniczenia w zgromadzeniach wielkich mistrzów, gdzie zapadają decyzje dotyczące przyszłości całego bractwa. Niezależnie od okoliczności, komturowie pozostają wierni swojemu powołaniu, gotowi zarówno do obrony Imperium przed jego wrogami, jak i do sprawowania pieczy nad duchowym i wojskowym dziedzictwem swojego zakonu.

Kapłani pełnią niezwykle istotną rolę w bractwie rycerskim, będąc duchowymi przewodnikami zakonnych wojowników i strażnikami świętych tradycji. Ich powołanie nie ogranicza się do rytuałów i modlitw – to oni rozpalają ogień wiary w sercach rycerzy, błogosławią broń, kreślą symbole bogów na hełmach i tarczach, a ich kazania stają się echem na polach bitew. Podczas Burzy Chaosu to właśnie kapłani stali się latarniami wśród ciemności, podtrzymując wiarę, gdy upadały mury, bracia ginęli, a świat drżał pod stopami demonów.

W klasztorach i warowniach zakonnych strzegą relikwii, kształcą giermków i czuwają nad kodeksem wiary, który dla templariusza znaczy więcej niż życie. Część z nich nie zna murów – to wędrowni prorocy, idący na czele rycerskich wypraw, niosący słowo i ogień tam, gdzie bogowie przemawiają poprzez miecz.

Wewnętrzna hierarchia duchownych w zakonach rycerskich często odzwierciedla strukturę samego bractwa. Arcykapłani, którzy przetrwali zamęt i śmierć tysięcy, nadzorują świątynie odbudowane na ruinach i służą wielkim mistrzom jako głos bogów – w radzie i na polu bitwy. Oni pasują nowicjuszy, oczyszczają splugawione dusze i rozgrzeszają tych, którzy powrócili ze zbyt daleka. Ale nawet oni noszą rany – fizyczne i duchowe – i w ich oczach czai się wiedza o tym, co naprawdę kryje się w Otchłani.

W czasie wojny kapłani nie zostają w tyle – kroczą wśród rycerzy zakonnych, modlitwą rozbijając ciemność, a boskimi mocami krusząc pancerze przeklętych wrogów Imperium. Kapłani Sigmara i Ulryka potrafią przemienić strach w furię, a ból w determinację, zaś słudzy Myrmidii prowadzą z mądrością i spokojem, tam gdzie inni widzą tylko zamęt. Niezależnie od świątyni, z której pochodzą, kapłani to nie tylko głos bogów – są ich ramieniem, światłem i ostrzem, bez którego zakon nie przetrwałby ani jednego dnia.

Templariusze to żelazne serce bractwa rycerskiego – wcielenie świętego gniewu i nieugiętej dyscypliny. Ich droga wiedzie przez lata umartwień, milczenia i niekończących się ćwiczeń, aż staną się narzędziem woli swych bogów. W szarży, pędząc na opancerzonych rumakach, są jak żywioł – niepowstrzymani i niszczycielscy. Nawet pieszo, odziani w zbroje ozdobione świętymi inskrypcjami i znakami zakonu, władają błogosławioną bronią z bezwzględną skutecznością. Każdy ich gest, każdy cios, jest wyrazem modlitwy i obowiązku.

Nie walczą dla sławy – ich zadaniem jest obrona wiary, świętych miejsc i tych, którzy nie mają siły się bronić. Wysyłani są do najniebezpieczniejszych zadań: odzyskują relikwie, tropią kultystów, osłaniają kapłanów wśród ruin i lasów, gdzie echo niesie szepty heretyków. Posłuszeństwo mają wyryte głęboko – w duszy i krwi. Ich poświęcenie jest bezgraniczne, a życie oddane zakonowi bez reszty.

Jako najbardziej zasłużeni bracia służą bezpośrednio komturom – strzegą ich życia, doradzają w kwestiach taktycznych, prowadzą oddziały w czasie oblężeń i szturmów. Gdy trzeba, wykonują egzekucje na zdrajcach lub prowadzą śledztwa przeciwko herezji, działając w milczeniu, lecz skutecznie. Są niczym ostrza wyciągnięte z pochwy – błyskawiczni, śmiertelni i nie do zatrzymania.

W czasach pokoju nie spoczywają – strzegą dróg, klasztorów, sprawują sądy, tłumią zamieszki, pełnią służbę w świątyniach i uczestniczą w turniejach, przypominając światu, że zakon nie zapomniał, czym jest wojna. Choć dla tłumów są ucieleśnieniem cnót – odwagi, lojalności i honoru – to za hełmami kryją twarze, które zbyt często widziały śmierć. Każdy z nich wie, że kres może nadejść w każdej chwili. Ale póki żyją – będą służyć. Templariusz nie jest bohaterem, to miecz w ręku bogów.

Giermkowie to młodzi adepci zakonu, stawiający pierwsze kroki na długiej i wymagającej drodze ku świętemu obowiązkowi, jakim jest rycerska służba. Choć nie noszą jeszcze lśniących zbroi ani nie dzierżą błogosławionej broni, już od pierwszych dni muszą wykazywać się żelazną dyscypliną, pokorą wobec starszych braci oraz niezłomnym hartem ducha. Ich życie to codzienna służba, cięższa niż wielu potrafi sobie wyobrazić – z każdym oddechem wdychają zapach potu, stali i kadzideł, a z każdym dniem uczą się, że rycerstwo to nie zaszczyt, ale przede wszystkim poświęcenie.

Szkolenie giermków obejmuje nie tylko rygorystyczny trening bojowy, lecz także naukę teologii, historii zakonu i kodeksu rycerskiego. Ćwiczą szermierkę, jazdę konną i manewry pod czujnym okiem kapłanów i templariuszy, ale też uczą się milczenia, cierpliwości i sztuki służby. Niezależnie od pochodzenia – czy są młodszymi synami arystokracji, czy wybranymi spośród ludu za swoje zasługi – każdy z nich musi dowieść, że jest godzien nosić barwy zakonu. Wielu z nich wzrastało w cieniu spopielonych warowni po Burzy Chaosu, słuchając opowieści o zakonnikach, którzy stawali przeciw demonom. Wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na słabość – nie po tym, co widzieli ich mistrzowie.

Na co dzień służą jako pomocnicy templariuszy – czyszczą ich zbroje, karmią wierzchowce, rozstawiają obozy i czuwają przy relikwiach. Wyruszają z bractwem na wyprawy, rzadko jednak dane im stanąć w pierwszym szeregu – częściej przekazują rozkazy lub szukają ciał poległych towarzyszy po bitwie. Ale czasem los każe im sięgnąć po miecz – i w tych chwilach rodzi się przyszły rycerz. Tylko nieliczni zostają pasowani – ci, którzy nie tylko przetrwają, ale dowiodą, że gotowi są nieść ciężar wiary, miecza i pamięci o poległych. Bo w oczach starszych braci każdy giermek to nie tylko sługa. To nadzieja na to, że zakon przetrwa kolejną burzę.


Na wezwanie wojny, bractwa rycerskie Imperium stają w szyku. Rycerze zakonni, wspierani przez zbrojnych, flagelantów i gwardzistów, prowadzeni przez kapłanów, suną do walki wspierani przez bitewne ołtarze i święte rydwany. A tam, gdzie najgłośniej ryczy wojna, tam także cwałują półgryfony – żywe legendy i ostrza boskiego gniewu.

Zbrojni to wojownicy rekrutowani spośród chłopów lub mieszczan zamieszkujących ziemie należące do zakonu. Powoływani są do służby na kilka lat, podczas których zobowiązani są bronić klasztorów, warowni i świętych miejsc. Oddziały zbrojnych patrolują trakty i pograniczne lasy, ścigają bandytów i odpierają najazdy najeźdźców. Choć nie noszą płytowych zbroi, a ich broń bywa prosta, to właśnie oni jako pierwsi stają do walki, nierzadko oddając życie, by templariusze mogli uderzyć z pełną mocą.

Flagelanci są jak żywe pochodnie wiary – krwawe rytuały ich pielgrzymek są zarówno pokutą, jak i bronią przeciw plugastwu. Podczas Burzy Chaosu dołączali do bractw rycerskich, błagając o szansę oczyszczenia świata przez cierpienie. Biczując się w ekstazie, wzywali bogów o przebaczenie i zemstę, a ich obłędne oddanie stało się legendą. Władcy i kapłani ich nie potępiali – przeciwnie, wielu uznawało ich za błogosławionych. Na polach bitew stanowili tarczę z ciał, zza której atakowali zakonnicy.

Gwardziści, zgodnie z tradycją, wybierani są osobiście przez komturów spośród najlepszych zbrojnych. Aby zyskać taki awans, zbrojny musi wykazać się przed zakonnikiem albo dokonać jakiegoś bohaterskiego czynu. Tacy żołnierze przysięgają, że nigdy nie ustąpią pola wrogom Imperium i za wszelką cenę będą bronić swojego pana. Po Burzy Chaosu wielu z nich udowodniło wierność w walce z demonami – gwardziści, którzy dotrzymali przysięgi, często otrzymują w nagrodę tytuły rycerskie.

Rycerze zakonni stanowią główną siłę militarną bractw, wykorzystywaną zarówno w czasie krucjat, jak i do ochrony świątyń, wiernych oraz dygnitarzy. Ich obowiązki obejmują również utrzymywanie porządku na ziemiach Imperium, gdzie często pełnią funkcję strażników i egzekutorów prawa. Uważani za elitę wśród wojowników lojalnych wobec Kultu, rycerze zakonni odznaczają się nie tylko doskonałym wyszkoleniem bojowym, ale także niezłomnym oddaniem swojej wierze i kodeksowi honorowemu. Po Burzy Chaosu, która pochłonęła całe zakony, ich służba nabrała nowego wymiaru – ich życie podporządkowane jest już nie tylko obowiązkowi, lecz pamięci o tych, którzy zginęli, a wyrzeczenia i surowa dyscyplina są nieodłącznym elementem ich codzienności.

Półgryfony to dzikie i nienawistne zwierzęta. Nawet spętane żelazem dyscypliny, wyuczone posłuszeństwa i bitewnych komend, pozostają nieobliczalne i nieprzewidywalne – jakby wieczny ogień furii tlił się w ich pradawnych sercach. W zgiełku walk Burzy Chaosu półgryfon rzucał się na sługi Mrocznych Bogów, rozrywając ich dziobem, rozszarpując i miażdżąc szponami, podczas gdy jego jeździec dźgał nieprzyjaciół kopią – chłodno, metodycznie, jak rzeźnik szlachtujący bydło na święto Sigmara.
Rycerze półgryfonów to żywe legendy – ucieleśnienie imperialnej rycerskości i fanatycznej waleczności. Jedynie najpotężniejsi wojownicy z najstarszych i najbardziej zasłużonych zakonów mogą marzyć o ujarzmieniu takiej bestii, a nawet oni rzadko wychodzą z tego starcia bez ran i blizn – które noszą później niczym święte relikwie własnego cierpienia.
Nie każdy ma prawo usiąść na grzbiecie półgryfona. By to uczynić – a często, by odkupić grzechy rodu lub zmazać hańbę zakonu – młody rycerz wyrusza samotnie w dzikie ostępy pradawnych lasów Imperium. Tam, w cieniu czarnych borów, wśród ruin, martwych bogów i przeklętych szlaków, musi pokonać półgryfona w walce na śmierć i życie. Większość nigdy nie wraca. Nieliczni, którym się to udaje, powracają odmienieni – z bliznami ciała i duszy, naznaczeni chwałą i szeptanym lękiem.
Półgryfony bytują głęboko w zapomnianych ostępach Reikwaldu i innych pradawnych puszcz – w miejscach, gdzie światło Sigmara dawno już nie sięga, a szlaki znaczone są jedynie gnijącymi kośćmi i śladami łowów. Pokonanie półgryfona w walce jest dowodem nie tylko siły i odwagi, ale również zrozumienia ich brutalnego kodeksu honorowego – kodeksu starszego niż ludzka cywilizacja, opartego na sile, odwadze i bezwzględnej dominacji nad słabszymi.
Ich pielęgnacja i transport to wyzwanie, które przerasta zwykłych ludzi. Zakony rycerskie, choć pełne pychy, doskonale wiedzą, jak wielkim ciężarem jest posiadanie takiej bestii. Potrzebują mięsa – świeżego, krwistego, jeszcze ciepłego – i łowów, bez których stają się okrutne i nieprzewidywalne. Koszt ich utrzymania sięga dziesiątek koron złota tygodniowo, ale cena krwi i złota jest niczym wobec strachu, jaki budzi widok rozjuszonego półgryfona w szarży.
Choć możliwe jest odchowanie półgryfona od jajka, zakony rzadko się na to decydują – tylko dzikość i nieposkromiona furia bestii pochwyconej w walce uznawana jest za godną. Udomowiony półgryfon to rycerz bez blizn – wydmuszka bez duszy.

Kiedy wojna wzywa na pole bitwy bractwa rycerskie, towarzyszący zakonnikom duchowni ruszają do walki, spoglądając wokół z wyżyn potężnych bitewnych ołtarzy - widok budzący prawdziwy respekt.
Większość tych machin została zbudowana za czasów Magnusa Pobożnego, ale to podczas Burzy Chaosu ich świętość została potwierdzona - uświęcone krwią, modlitwą i poświęceniem rycerzy zakonnych, stały się bastionami wiary na morzu grozy i potworności. Bitewne ołtarze są ogromnych rozmiarów powozami, a bogate zdobienia i górujące nad nimi statuy bogów rażą wzrok wrogów swym blaskiem.
Nad bitewnymi ołtarzami towarzyszącymi bractwom rycerskim wyznającym Sigmara Młotodzierżcę góruje gryfon, jeden z symboli Imperium oraz znak Magnusa Pobożnego, a także źródło boskiej mocy, kipiącej energią, z której Prezbiterowie Sigmara czerpią swe niszczycielskie moce.
Z kolei nad bitewnymi ołtarzami Ulrykan zwykle wznoszą się rzeźby przedstawiające groźne wilki – atrybuty Pana Zimy, zaś wyznawcy Myrmidii umieszczają posągi swej bogini, dzierżącej włócznię i tarczę, symbol porządku i strategii.
Zdarza się także, że potężni komturowie ozdabiają powozy trofeami pokonanych stworów i innych plugawych bestii Chaosu, licząc, że ich widok porazi wrogów Imperium i napełni ich serca strachem przed gniewem bractwa.
W zmaganiach z siłami Chaosu, gdy duchowe skażenie i moralna deprawacja są równie groźne, co ostrza, duchowni, krzycząc bezlitosne wersety, przepełniają rycerzy świętym gniewem i chronią ich dusze przed potwornościami, które przyjdzie im zgładzić.

Rydwany w szeregach Bractw Rycerskich to monumentalne konstrukcje bitewne – masywne, opancerzone i nieustępliwe. Stanowią przedłużenie woli zakonów, budząc trwogę samym zgrzytem kół i ciężarem świętego gniewu, który ze sobą niosą. Nierzadko pojawiają się tam, gdzie linia frontu wymaga przełamania, a wrogowie nie mają już dokąd uciec.
Rydwany zakonów bywają zdobione symbolami wiary - wilczymi głowami, młotami lub płonącymi słońcami, a ich burty pokrywają modlitwy i wezwania do bogów. Nie są środkiem transportu, lecz boską manifestacją gniewu i sprawiedliwości. Podczas Burzy Chaosu rydwany stały się ruchomymi bastionami - punktami, wokół których zbierali się niedobitki i gdzie walczono do ostatniego tchu.



Bractwa rycerskie to nie tylko rycerze na opancerzonych wierzchowcach – to całe machiny wiary, dyscypliny i przemocy. Od zbrojnych broniących pogranicza, przez fanatycznych flagelantów, aż po bitewne ołtarze i półgryfony będące żywym ucieleśnieniem imperialnego gniewu – każda część tego organizmu ma swoje miejsce i cel. To właśnie ich wzajemne relacje, obowiązki i poświęcenie tworzą siłę, która pozwala zakonnikom stawić czoła najgorszym koszmarom, jakie zrodziły się ze spaczenia i ciemności.

W kolejnych miesiącach przybliżę Wam m.in. kompanię Sióstr Sigmara, najemników z Tilei, strażników dróg z Averlandu, smoczych wojowników z Kitaju czy żołnierzy Reiklandu. Każda z nich będzie miała swoje miejsce w tym świecie – z własnym cieniem, chwałą i tajemnicą.

Do zobaczenia na szlaku – tam, gdzie dym bitew miesza się z kadzidłem, a krzyk umierających niesie się echem po ruinach Imperium.

sobota, 5 kwietnia 2025

Relacja: Turniej Warheim FS - Połowa(nie) na bekon, Sosnowiec 29.03.2025.
Report: Tournament Warheim FS - Bacon Hunt, Sosnowiec 29.03.2025.

W sobotę, 29 marca 2025, w ZSEiI in Sosnowiec przy wparciu klubu DD6, odbył się  turniej Warheim FS - Połowa(nie) na bekon.

Dziś na łamach bloga DansE MacabrE mam dla Was krótką relację z tego wydarzenia.
On Saturday, Apri 13, 2024, the tournament Warheim FS - Bacon Hunt took place at the ZSEiI in Sosnowiec with the support of the DD6 club.

Today I have a short report from this event for you.


Na blogu DansE MacabrE, w zakładce Turnieje WFS, znajdziecie także relacje z poprzednich wydarzeń:
On the DansE MacabrE blog, in the tab Turnieje WFS, you will also find reports from previous events:

Poniżej znajdziecie plik pdf z regulaminem i scenariuszami według, których zostały rozegrane potyczki w czasie turnieju.

Plik pdf możecie pobrać STĄD, a TUTAJ znajdziecie najnowszą wersję podręcznika do Warheim FS.

W odróżnieniu od poprzednich edycji, w trakcie turnieju Połowa(nie) na bekon gracze rekrutując kompanie dysponowali budżetem 25o zk, a rozegrane zostały 3 scenariusze.
Below you will find a pdf file with the rules and scenarios, according to which the battles were played during the tournament.

You can download the pdf file HERE, and HERE you can find the latest version of the Warheim FS rulebook.

Unlike previous editions, during the Bacin Hunt tournament, players had a budget of 250 gc when recruiting companies, and 3 scenarios were played.

W turnieju udział wzięło 16 graczy, którzy przyjechali z różnych stron Polski.
  • Fire. Łowcy czarownic 
  • Elmin, Kupiecka karawana z Arabii 
  • Benek, Klan Zarazy klanu Pestilens 
  • Bahior, Załoga Zielonoskórych Kaprów 
  • Buk Kil, Nocne Gobliny 
  • Michał Sieradzki, von Carstein 
  • Szczery, Zbrojni z Middenheim 
  • Mikołaj, Zbrojni z Middenheim 
  • WojciechSz, Łowcy czarownic
  • Skóli, Orkowie & Gobliny 
  • Krnąbrny, Żołnierze z Reiklandu 
  • Pepe, Nocne Gobliny 
  • Sudi, Niziołki z Krainy Zgromadzenia 
  • Kacper Okrześ, Muszkieterzy z Nuln 
  • Torin, Psy Wojny 
  • Oliwia Simkiewicz, Leśni Elfowie
16 players who came from different parts of Poland took part in the tournament.
  • Fire. Witch hunters 
  • Elmin, Araby 
  • Benek, Pestilens 
  • Bahior, Greenskins Freeboter 
  • Buk Kil, Night Goblin
  • Michał Sieradzki, von Carstein 
  • Szczery, Middenheimers 
  • Mikołaj, Middenheimers 
  • WojciechSz, Witch hunters
  • Skóli, Orcs & Goblins 
  • Krnąbrny, Reiklanders 
  • Pepe, Night Goblin
  • Sudi, Halflings 
  • Kacper Okrześ, Nuln 
  • Torin, Dogs of War 
  • Oliwia Simkiewicz, Wood Elves

No to jeszcze raz... W dniu 29.03.2025 roku w Sosnowcu, dzięki uprzejmości dyrekcji Zespół Szkół Elektronicznych i...

Opublikowany przez Warheim FS Sobota, 29 marca 2025
Po rozegraniu 3 potyczek na 1 miejscu podium stanął Fire, który poprowadził do boju Łowców czarownic z kolei 2 miejsce zajął Elmin i jego Arabowie, zaś 3 miejsce zdobył Benek dowodzący Skavenami klanu Pestilens.

W trakcie wydarzenia odbył się także konkurs modelarski, który wygrał Mikołaj Sieradzki.
After playing 3 games, the 1st place of the podium was taken by the Fire, who led the Witch hunters, the 2nd place was taken by Elmin and the Araby, and the 3rd place was won by Benek, commanding the Pestilens.

The event also included a modeling contest, which was won by Mikołaj Sieradzki.



Wszystkim zaangażowanym w przygotowanie turnieju raz jeszcze dziękuję.
Thank you once again to everyone involved in the preparation of the tournament.

sobota, 18 stycznia 2025

Raport bitewny: Zbrojna kompania z Ostlandu vs Zbrojni z Middenheim.

10 stycznia 2025 w domowym zaciszu, w ramach testowania scenariuszy zbliżającego się turnieju Warheim FS - Połowa(nie) na bekon rozegrałem ze Szczerym dwie potyczki, a dziś mam dla Was krótką relację z pierwszej rozgrywki.

Ponieważ w tej edycji turnieju gracze rekrutujący kompanię mają tylko połowę budżetu, wykorzystałem dostępne 250 zk na rekrutację dowódcy, magistra Tradycji Bestii oraz ogra. I tak moja trzyosobowa kompania stanęła naprzeciwko trzykrotnie liczniejszych Middenheimczyków.

***

Korzystają z makiet wsi Teufelsberg zgodnie z wytycznymi scenariusza ułożyłem na macie 36x36 cali pole bitwy, czyli kręty gościniec ograniczony tylnymi ścianami budynków. 

Efekt finalny możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach, a kilka słów na temat samej rozgrywki i sekwencji po potyczce znajdziecie w dalszej części posta.

***

     

***

Jako, że dysponowałem niższym notowaniem prestiżu drużyny zgodnie ze scenariuszem mogłem wybrać, czy będę się bronił czy atakował. Jako, że moja kompania była mniej liczna postanowiłem zostać atakującym, którego zadaniem w rozgrywanym scenariuszu jest przedarcie się przez linie przeciwnika.

Rozdzieliłem pomiędzy dwóch bohaterów modele świń oraz umieściłem w strefie rozstawienia dwa przyzwane przez maga wilki.

***

 

***

Plan, który miał mnie doprowadzić do zwycięstwa był prosty. Najpierw szarża wilków, później dobicie niedobitków byczą szarżą ogra. Nie mogło się nie udać.

No, chyba że ma się rzuty jak polska reprezentacja w piłce nożnej. Bogowie prawdopodobieństwa znów nie byli po mojej stronie i szybko okazało się, że zarówno wilki jak i ogr bardzo delikatnie obeszli się z middenheimczykami, którzy nie wykazali się równą delikatnością i dość sprawnie poradzili sobie z atakującymi.

Ponieważ powyższy atak nie poczynił wyrwy z murze middenheimczyków, nie pozostało mi nic innego jak zaszarżować pozostałymi na stole bohaterami, którym udało się zdać test rozbicia. Niestety, taka szarża mogła skończyć się tylko w jeden sposób i finalnie to wojownicy z Miasta Białego Wilka odnieśli zwycięstwo. 

***

      

***

Szalony pomysł z wystawieniem dwóch bohaterów i jednego stronnika ogra wspartego K3 przyzwanymi wilkami nie sprawdził się w tym przypadku. Na szczęście wszystkie modele przeżyły rzuty na tabelę poważnych ran.

Niestety, ponieważ wszystkie dwa modele bohaterów zostały wyłączone z akcji! nie zarobiłem nic w fazie eksploracji, ale bonus ze scenariusza pozwolił na wybranie jednego darmowego ulepszenia obozowiska. Wybrałem kompanię najemników i dzięki temu w kolejnym scenariuszu w szeregach kompanii pojawił się miotacz ołowiu, czyli nieco wybuchowy ogr z armatą.

Ale o tym przeczytacie następnym razem.

sobota, 11 stycznia 2025

Organizacyjnie: Podręcznik oraz regulamin i scenariusze na turniej Warheim FS - Połowa(nie) na bekon.

Dzień podły!


29 marca 2025 roku w godzinach od 09.00 – 19:00, w Zespole Szkół Elektronicznych i Informatycznych w Sosnowcu powinien odbyć się 15-ty turniej skirmiszowej gry bitewnej Warheim Fantasy Skirmish, pod nazwą Połowa(nie) na bekon.

TUTAJ jest dostępny jest PDF z regulaminem i scenariuszami.

Natomiast na blogu DansE MacabrE oraz Warheim FS w zakładce DownLOAD znajdziecie najnowszą wersję podręcznika do Warheim FS.


Jeśli szanowne państwo-draństwo jest ciekawe jak przebiegło dwanaście poprzednich turniejów Warheim Fantasy Skirmish to zapraszam was do lektury relacji z wydarzeń, które znajdziecie na końcu umieszczonych poniżej odnośników...
Na Facebooku istnieje strona poświęcona skirmiszowej grze bitewnej Warheim FS, na której regularnie publikuję wszelkie informacje i nowości związane z Warheim FS.

Warheim FS jest to figurkowa gra bitewna osadzona w uniwersum Warhammer Fantasy stworzonym przez brytyjską firmę Games Workshop. Warheim FS nie jest jednak oficjalnym produktem brytyjskiej firmy, a niekomercyjnym fanowskim projektem.

W dużym skrócie i bardzo dużym uproszczeniu mechanika skirmiszowej gry bitewnej Warheim FS to przede wszystkim odświeżenie zasad znanej i popularnej gry Mordheim o wybrane reguły siódmej i ósmej edycji gry bitewnej Warhammer Fantasy Battle oraz najpopularniejszych zasad domowych (home rules), ale nie tylko. Społeczność graczy Warheim FS systematycznie się powiększa, a wraz ze wzrostem tej liczby coraz więcej dostrzeżonych przez Was błędów i nieścisłości zostaje poprawionych... 

W zasady gry Warheim Fantasy Skirmish wprowadziłem także kilka pomysłów i patentów zapożyczonych z innych systemów oraz własnych reguł które występują w grze jako opcjonalne zasady zaawansowane i dobrze spełniają swoje zadanie, jakim jest urozmaicenie rozgrywki.

Akcja gry Warheim Fantasy Skirmish została przeniesiona z Mordheim o nieco ponad 500 lat do przodu i osadzona na północnych rubieżach Imperium, bezdrożach i osadach skażonych w czasie Burzy Chaosu plugawym dotykiem Mrocznych Potęg.

Gra przeznaczona jest dla dwóch lub więcej graczy, a do rozgrywki potrzebne są figurki i makiety najlepiej w skali 28 mm oraz znane z rozgrywek WFB kostki i miarka z podziałką w calach… Więcej informacji o Warheim Fantasy Skirmish znajdziecie TUTAJ.
Zasady uczestnictwa i plan wydarzeń dostępny będzie także na FB grupie Warheim FS.
Pozdrawiam,
quidamcorvus
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...